Tradycje, zwyczaje i obyczaje bożonarodzeniowe

Boże NarodzenieOkres przygotowań do świętowania Bożego Narodzenia rozpoczyna Adwent. Otwiera w Kościele Rok Liturgiczny, a jego nazwa oznacza po łacinie przyjście. Jest to czas rozmyśleń nad przyjściem Jezusa na świat i nad jego ponownym pojawieniem się na końcu wieków. Dawniej obchodzono go przez 40 dni, rozpoczynając od 11 listopada. Zachowywano post, wystrzegano się zawierania małżeństw, prowadzenia wojen i rozrywek.

Adwent

W VI w. skrócono ten okres do 4 tygodni przed Bożym Narodzeniem. Traktowano go bardzo poważnie, uroczyście oczekując na narodziny Jezusa. Jadano skromnie, przede wszystkim żur, ziemniaki, kapustę, groch i kasze. Kobiety zbierały się na wspólne przędzenie i tworzenie ozdób świątecznych. W kościołach grano hejnały, wybrzmiewały trąby i inne instrumenty przywołujące myśli o Sądzie Ostatecznym. Gromadzono się na porannych Mszach tzw. roratach. Na ołtarzu zapalano piękne ozdobioną świecę, symbol Maryi, matki Jezusa. W Polsce tradycja ta sięga XIII w. i jest praktykowana do dziś. Roraty odprawia się tradycyjne przed wschodem słońca, co symbolizuje zmierzanie z ciemności grzechu do światła, ze świata bez Jezusa do blasku boskiego oczyszczenia. Światło to niosą też wszyscy wierni zmierzający do kościoła.

Okres adwentu kończy Wigilia

Nazwa tego dnia pochodzi z łacińskiego słowa oznaczającego czuwanie. Wywodzi się z izraelskiej tradycji, kiedy w wigilię wszelkich świąt przygotowywano się do świętowania, aby w następnym dniu zrezygnować z wszelkiej pracy. Wykonywanie jakichkolwiek robót w tym dniu zwiastowało nieszczęścia. Czas spędzano więc na zabawie, śpiewaniu kolęd i pastorałek, czytaniu przepowiedni i baśni oraz opowiadając sobie historie z przeszłości. Był to też dzień przeróżnych wróżb i czynności o zabarwieniu magicznym. Wróżono pogodę na następny rok, starano się przewidzieć czy kolejny rok będzie szczęśliwy i urodzajny. Przepowiadano z szczekania psów, kształtu dymu lub krakania wron. Śnieżna i mroźna aura zapowiadała dostatni rok. Wierzono, że jest to dzień pojednania wszelkich stworzeń: żywych i zmarłych. Z tego przekonania wywodzą się takie tradycje jak wiara, że do stołu wigilijnego zasiadają dusze przodków, a zwierzęta przemawiają w ludzkiej mowie. Starano się w tym dniu nie wyrządzać nikomu krzywdy czy przykrości oraz szczególnie upominano dzieci, aby były grzeczne. Wynikało to z przeświadczenia, że ,,ten dzień jaki, cały rok taki”. Gdy do domostwa jako pierwsza przyszła kobieta zwiastowało to nieszczęścia i śmierć, gdy mężczyzna - radość i bogactwa. Najwspanialszy moment to do dziś uroczysta kolacja. Pod obrusem zamieszcza się siano. Kiedyś też obwiązywano nogi stołu powrósłami ze słomy lub łańcuchami. Pod nim kładziono siekierę lub metalowy fragment pługu. W rogu pokoju kładziono snop niemłóconego zboża. W niektórych częściach Polski układano snopy w 3 lub 4 kątach pomieszczenia. W przeszłości i dziś w wielu domach przed posiłkiem odmawia się modlitwę i dzieli się opłatkiem. Jest to odwołanie do chleba eucharystycznego, w postać którego wciela się Jezus. Zwyczaj ten nawiązuje do łamanie się chlebem w czasach wczesnego chrześcijaństwa. W średniowieczu pojawił się opłatek w postaci bardzo cienkich płatków z przaśnego, pieczonego chleba. Ciasto wypiekano na rozgrzanym płaskim kamieniu lub metalowej płycie, a po upieczeniu wycinano kształt koła symbolizującego doskonałość. Cieńsze i delikatniejsze opłatki przygotowywali zakonnicy z benedyktyńskiego opactwa Cluny w Burgundii. Także w Polsce zajmowali się tym zakonnicy. Od XV w. zaczął on służyć do celów nie związanych z liturgią. W XVI w. rozpoczęto wypiekanie prostokątnych opłatków z motywami świątecznymi. Traktowano je jako smakołyk lub do pieczętowania listów i jako ozdoba świąteczna. Miały chronić przed ogniem i piorunami. Zwyczaj dzielenia się opłatkiem przybył do naszego kraju w XVIII w. Po tym biesiadnicy zasiadają do stołu, aby spożyć potrawy wigilijne. Dziś najczęściej przygotowuje się ich 12.

Kiedyś ilość zależała od regionu i zamożności gospodarza. W wiejskich gospodarstwach przygotowywano od 5 do 7 potraw, a dworkach szlacheckich od 9 do 12. Sporządzano je z darów ziemi i lasów. Jadano m.in. zupę piwną, polewkę migdałową, żur, kluski z makiem, placki z białej mąki, groch czy gołąbki z kaszą gryczaną. Magiczną, znaną też obecnie potrawą jest kutia, która symbolizuje spokojną, szczęśliwą i dostatnią przyszłość. Do stołu zasiadali wszyscy razem od parobka do gospodarza. Do współczesności przetrwała tradycja zostawiania pustego miejsca przy stole dla niespodziewanego gościa oraz dla dusz bliskich. Kiedyś pozostawiano na noc łyżkę każdej potrawy, aby duchy przodków mogły się pożywić. Ponadto nie sprzątano po kolacji, tylko pokrywano izbę słomą i sianem. Wynoszono ją w dzień św. Szczepana (26 grudnia), otulano nią drzewa w gospodarstwie, a resztę palono. Do uczty symbolicznie zapraszano wilki, aby nastawić je łagodnie do ludzi. W trakcie posiłku po raz kolejny wróżono np. wkładano wybrane przedmioty pod talerze lub miski biesiadników. Miały one świadczyć o ich przyszłości np. sól oznaczała łzy a chleb- sytość. Wstanie od stołu podczas wieczerzy lub strącenie łyżki było złą wróżbą. Natomiast wyciągnięcie długiego źdźbła spod obrusu przepowiadało długie życie. Po jedzeniu gaszono świecę. Dym unoszący się ku górze oznaczał zdrowie, wahający się- chorobę, ku dole-śmierć. W nocy wierni zmierzają na pasterkę, na której kiedyś dokazywali parobkowie np. zszywali suknie kobietom. Księża przymykali na to oko. Po powrocie do domu czeka na nas widok rozświetlonej choinki. Jednak nasi przodkowie długo nie znali zwyczaju dekorowania drzewka na święta. Narodził się on dopiero ok. 1495 r. w Alzacji. Początkowo drzewka ozdabiano tylko jabłkami symbolizującymi zakazany owoc z raju. Do XVIII w. zwyczaj ten rozprzestrzenił się w Europie, głównie wśród protestantów. W Polsce w tym czasie dekorowano gałązki drzew iglastych, które wręczano w prezencie dzieciom. W wiejskich chatach zawieszano podłaźniczki, czyli czubki jodły ozdobione małymi jabłkami i okrągłymi, kolorowymi płatkami. To wiecznie żywe drzewo stało się symbolem Jezusa - drzewa życia. Natomiast w domu polskich mieszczan już wówczas spotykano udekorowane choinki. Wśród szlachty zwyczaj ten przyjął się w połowie XIX w. Do wiejskich chat trafił dopiero w okresie 20-lecia międzywojennego. Dziś coraz częściej decydujemy się na sztuczne choinki.

Wigilia

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia, co jest symboliczną datą. Kościół wybrał ją by zwalczyć rzymskie święto Niezwyciężonego Słońca obchodzone w tym dniu. Symbolem światła uczynił Chrystusa, który przyszedł na świat przezwyciężyć mroki grzechu. Pierwsze w historii uroczystości w tym dniu odbywały się w Jerozolimie. Patriarcha prowadził wiernych w procesji do Betlejem, gdzie odprawiał Mszę Świętą w Grocie Narodzenia. W Rzymie świętowano od IV w. W Polsce święta Boże Narodzenia wyparły starosłowiańskie, pogańskie gody, czyli biesiady w najkrótszy dzień w roku. Odpoczywano w gronie najbliższej rodziny. Nie chodzono w gości, nie trudniono się żadną pracą. W kolejnym dniu wspomina się św. Szczepana. W kościele poświęca się owies, a następnie obsypuje się nim księży i siebie nawzajem. Był to też czas przedłużania lub zakończenia współpracy z dotychczasową służbą. Do przyjemnych momentu całego okresu świątecznego należy śpiewanie kolęd. Nazwa tych pieśni wywodzi się od łacińskiego słowa "Calendae", którym Rzymianie określali początek nowego roku i początek każdego miesiąca. Kościół przejął część obyczajów związanych z tym czasem. Należało do nich śpiewanie pieśni ku chwale Bożej Miłości oraz wręczanie sobie prezentów na znak miłości i braterstwa. W Polsce pierwsze kolędy znano już w XIII w. Wówczas polscy franciszkanie zaczęli wystawiać żłobki i misteria ruchome ze scenami z Narodzin Pana. Towarzyszyły temu pieśni opowiadające o tym wydarzeniu. Najstarsza znana dziś polska kolęda pochodzi z XV w. i jest zatytułowana "Zdrów bądź, Królu anjelski". Najbardziej znane tego typu pieśni powstały w XVIII w. Nawiązywały one do życia zwykłych ludzi. Należy do nich np. "Bóg się rodzi" Franciszka Karpińskiego. Były one tworzona do melodii modnych w danej epoce np. na motywach poloneza czy krakowiaka. Wiele z nich powstało anonimowo spod rąk przeróżnych osób np. zakonników czy wiejskich poetów. Z czasem zaczęto pisać bardziej swobodne utwory. Wykorzystywano je podczas kolędowania, na które chodzili kiedyś ludzie niższego stanu. Te piosenki to tzw. pastorałki. Z biegiem lat kolędy zyskiwały też polskiego, swojskiego charakteru. Teksty stały się prostsze, mniej dostojne, często wręcz zyskiwały charakter poufałości. Kiedyś śpiewane tłumnie, dziś coraz częściej zapominane lub odsłuchiwane z nagrań. W polskiej kulturze ważną rolę odgrywały też kantyczki. Były to religijne pieśni domowe, obejmujące polskie kolędy, pastorałki i inne utwory śpiewane na ku chwale Maryi i Narodzenia Jezusa. Pierwotnie przeznaczone tylko do śpiewania w domu, dziś wiele z nich towarzyszy nabożeństwom w kościele. Wynikało to z ich lekkiej formy, która miała nie odpowiadać powadze świątyni. Kantyczki były wydawane w zbiorach o takiej samej nazwie. Każdy piśmienny Polak posiadał taką książkę, nabytą na jarmarkach, odpustach czy kupioną od kwestarzy zakonnych. Dziś te pieśni są praktycznie zapomniane.

Kolędnicy

Innym zanikającym elementem świąt są kolędnicy. Wędrują oni po domach, aby złożyć życzenia, śpiewać kolędy i pastorałki oraz wystawić jasełka. Tradycja ta jest obecna w Polsce od czasów średniowiecznych. Wówczas rolę kolędników pełnili dworzanie, którzy za swoje występy otrzymywali podarki od króla. Następnie zwyczaj ten przejęli parobkowie i dzieci wiejskie. Zabawę rozpoczynali w Sylwestra wieczorem. Przebierali się za różne postaci np. za aniołów, Heroda, Turonia, Dziada czy Żyda. Turoń był to człowiek przebrany za tura. Do czasu jego wyginięcia w XV w. kolędnicy prowadzili ze sobą żywego tura. Od początku XIX w. nieśli ze sobą gwiazdę, która była symbolem tej betlejemskiej. Z czasem zaczęli tworzyć ruchome gwiazdy i zdobić je regionalnymi wzorami. Wcześniej kolędnicy zabierali ze sobą kulę ze świeczką lub lampką w środku na znak odkupienia Ziemi przez Jezusa. Po zaśpiewaniu i zaprezentowaniu przedstawienia otrzymywali zapłatę, zazwyczaj w postaci pokarmu. Scenki odgrywane przez kolędników były niezwykle dynamiczne i towarzyszyły im harce i swawole np. Turoń ganiał i szukał schowanych dziewcząt. Dziś zwyczaj kolędowania jest jeszcze żywy głównie wśród górali. Za to przetrwała tradycja wystawiania w kościołach i niektórych domach szopek przedstawiających scenę Narodzin Boga. Pierwsza znana powstała w 330 r. na zlecenie św. Heleny, matki cesarza Konstantyna. Żłobek z postaciami Jezusa, Maryi, Józefa i pasterzy ustawiono w bazylice wybudowanej nad Grotą Narodzenia w Betlejem. Rozpowszechnienie tego zwyczaju miało miejsce od 1223 r., kiedy św. Franciszek z Asyżu jako pierwszy wystawił misterium, czyli widowisko na temat narodzin Dzieciątka. Z kolei za pierwowzór szopki uznana jest ta marmurowa z 1272 r. autorstwa Arnolfo di Cembio. Pierwsza udokumentowana, typowo polska szopka datowana jest na rok 1837 i pochodzi z Medyki koło Przemyśla. Jednak szopki w Polsce były znane wcześniej. Były to szopki noszone przez kolędników, często zdobione regionalnymi wzorami. Oprócz typowych elementów umieszczano w niej sceny rodzajowe z życia obywateli np. szlachciców w karetach czy chłopów na targu. Przy szopkach kolędnicy odgrywali sceny poważne jak i te żartobliwe np. porwanie ściętej głowy Heroda przez diabłów. Nie brakowało też Baby-Jagi ubijającej masło. Przedstawienia odbywały się według scenariusza, towarzyszyły im tradycyjne wierszyki. Z tych scenek wywodzi się znana nam dziś szopka. W XIX w. rzemieślnicy zaczęli tworzyć szopki krakowskie. Początkowo wykorzystywali je do przedstawień kukiełkowych, które wystawiali w domach bogatych mieszczan. Od 1937 r. do dziś odbywa się coroczny konkurs na najlepszą szopkę krakowską. Ponadto szopki te znajdują się w kolekcjach wielu rodaków w kraju i zagranicą. Innym rodzajem przedstawień bożonarodzeniowych są jasełka. Nazwa pochodzi z dawnej polszczyzny oznaczającego żłób. Wynika to ze skoncentrowana na nim całego widowiska. Jasełka wywodzą się ze sięgającego średniowiecza świątecznego zwyczaju ustawiania figur drewnianych lub gipsowych w kościele, które ilustrowały scenę Narodzin Pańskich. W Polsce zwyczaj ten zakorzenili Franciszkanie w XIII w. Oprócz Bożego Narodzenia figury ustawiano w kościele też z okazji innych świąt np. Trzech Króli. Z czasem zakonnicy zaczęli organizować przy nich ruchome sceny ukazujące wydarzenia z Betlejem. Z biegiem lat rezygnowano z języka łacińskiego na język polski, a przedstawienia zaczęły organizować inne zakony, wzbogacając je o kolejne sceny z Biblii np. stworzenia świata. W XVI w. zaczęto w nie wplatać wątki z życia codziennego, zarówno te żartobliwe jak i te odwołujące się niesprawiedliwości społecznej. Obecność wesołych scenek nie podobała się niektórym kapłanom, którzy zakazywali ich wystawiania w świątyniach. Jasełka przeniosły się pod strzechy, gdzie zyskiwały regionalny charakter i elementy chłopskiego, często grubiańskiego, humoru. Szczególnie ważne stały się w czasach niewoli, kiedy były symbolem patriotyzmu. Po II wojnie światowej władze zwalczały tego typu przedstawienia. Powróciły na fali zmian po 1980 r.

W niedzielę po Bożym Narodzeniu wspominamy w Kościele Świętą Rodzinę. Sylwester i Nowy Rok był czasem powrotu zmarłych dusz, diabelskich swawoli i wróżb. Bale sylwestrowe stały się popularne dopiero na początku XIX w. Okres świąteczny kończy wieczór w wigilię święta Objawienia Pańskiego, w naszym kraju nazywanego świętem Trzech Króli. Kiedyś czas ten spędzano na śpiewaniu kolęd i rozrywkach w gronie rodziny i służby. Jadano pierogi z serem lub sójki, czyli pieczone, chlebowe pierogi z farszem z kapusty lub buraków i kaszy gryczanej. Dzieci obdarowano orzechami, jabłkami lub szczodrakami - plackami o kształcie zwierząt lub lalek. Czas ten nazywano szczodrym dniem i jest to najstarsze święto wszystkich chrześcijan. Tak naprawdę Biblia nie przekazuje ile osób dało Jezusowi dary, ani jaki mieli tytuł. Na pamiątek tego wydarzenia już w średniowieczu 6 stycznia poświęcano w kościołach złoto, żywicę jako kadzidło i mirrę (w Polsce ziarenka jałowca). Do czasów współczesnych przetrwał zwyczaj święcenia kredy, którą piszemy na drzwiach znaki K+M+B i dany rok. Kiedyś znaczono nią też drzwi obory i krowy, aby przegonić złe moce. Kiedyś w tym dniu jadano uroczysty obiadu, podczas którego wybierano króla migdałowego. Zostawał nim mężczyzna, jeśli natrafił na migdał lub, w biedniejszych domach, na groch w rogaliku.

Okres świąteczny rozpoczyna Adwent a kończy święto Objawienia Pańskiego. Kiedyś był to czas spotkań rodzinnych, wróżb, kolędowania i różnych przedstawień, wyrażających radość z przyjścia Pana.

Źródła:

  • Uryga J., Rok Polski w życiu, w tradycji i obyczajach ludu, Włocławek 2002, s. 9-132

Komentarze