Problemy w związku, w małżeństwie - najczęstsza przyczyna

Problemy w związku, w małżeństwieProblemy w związku, w małżeństwie - najczęstsza przyczyna

Zaczyna się świetnie, jest rewelacyjnie, czujesz, że go pociągasz, ale po krótkim czasie coś zaczyna się psuć. Dlaczego tak się dzieje? Zastanawiasz się nad tym i próbujesz naprawić po omacku coś, co czujesz, że nie gra... A może "wina", jak najbardziej ujęta tylko w cudzysłowie, leży w Twojej psychice?

W tym artykule przyjrzymy się uważniej pewnemu problemowi zatytułowanemu: "Jak niezależna kobieta przeistacza się w Sierotkę Marysię".

Kopciuszek i Królewna Śnieżka

W każdej z nas jest po trochu z Kopciuszka i Królewny Śnieżki. Obecne czasy wymuszają na nas niezależne myślenie i rozwijają w nas umiejętności radzenia sobie samej - bycia zdanej tylko na siebie. Aktualnie zmienia się także świadomość mężczyzn, którzy coraz więcej oczekują od nas - kobiet. Sami rzadko kwapią się do zmywania naczyń i pomagania przy obowiązkach domowych (wciąż jednocześnie mają zapisane w świadomości, że miejsce kobiety jest, było i zawsze będzie przy garach), jednocześnie jednak wymagają, by kobiety w tym samym czasie rodziły dzieci i były aktywne zawodowo. Czy zabrzmi to czysto feministycznie, czy nie - ale faceci coraz więcej obowiązków spychają na kobiety argumentując to zwykle ich zmęczeniem w pracy, siłownią czy innymi rzeczami. W ten sposób zmienia się ich "ideał kobiety", bo przecież idealna partnerka to taka, która właśnie w tym samym czasie zajmie się domem, urodzi i wychowa dzieci, a do tego dołoży się do mieszkania i ogólnego dobrobytu dzięki wypłacie pochodzącej z jej aktywności zawodowej.

Jednak, zmiana świadomości i patrzenia na nowoczesny świat ze strony mężczyzn to jedna sprawa. Druga tkwi głęboko w podświadomości kobiety. Niejedna z nas pewnie zauważyła, że przed jej wejściem do związku była bardziej samodzielna, liczyła tylko na siebie, a jej życie było uzależnione tylko i wyłącznie od niej. Natomiast, po wejściu w relację, z czasem coś przestaje grać - zaczyna polegać na partnerze, który niekoniecznie... chce jej pomagać. Przecież postanowił być z niezależną kobietą, która do tej pory świetnie radziła sobie sama, dlaczego więc teraz ma być inaczej? Nie wspominając już bardzo często o zachowaniu, niejednokrotnie powodowanym przez emocje, motylki w brzuchu czy uczucie.

Konflikt wynikający z wcześniejszego poczucia niezależności, a próby adaptacji zależności od partnera może wynikać z naszych relacji, jakie wynieśliśmy na przykładzie własnych rodziców. Obecne czasy wymuszają na kobietach pozyskania umiejętności do skutecznego przetrwania oraz radzenia sobie w najtrudniejszych czasach już od wczesnych lat szkolnej edukacji. Z domu wciąż jednak często wynosimy obraz mamy, która przez całe nasze życie zostawała w domu i rezygnowała z życia zawodowego, a czasami nawet towarzyskiego, na rzecz wychowania swoich dzieci. W takiej sytuacji mama stawała się podświadomie wzorem dla swoich córek, i to takim, w którym kobieta musi być jednak skazana na swojego niejednokrotnie faktycznie ciężko pracującego męża. Córka takiej kobiety, nawet jeśli do tej pory świetnie radziła sobie we własnym życiu, wchodząc w relację stara się do niej mniej lub bardziej podświadomie upodobnić, ponieważ zachodzi tutaj psychologiczne zjawisko naśladownictwa. I niekoniecznie przyjmowanie zachowań, które obowiązywały do tej pory w naszej rodzinie w przypadku rodzicielki, muszą zadziałać w naszym nowym, nowoczesnym związku.

Ale jak z tymi zmianami czuje się kobieta?

Po pierwsze, nie trudno zauważyć, że pojawia się widoczny konflikt. Pod wpływem sprzecznych informacji czy stawianych przez świadomość i podświadomość wymagań kobieta może zacząć zachowywać się irracjonalnie - zaczyna być "za dobra" albo zbyt bardzo manifestuje swoją potrzebę niezależności. Tymczasem, dobry i właściwy związek, aby zaspokoić potrzeby obu partnerów, musi być oparty na kompromisach i pełnym partnerstwie. Z czasem w naszym związku coś zaczyna się psuć, bo nasz partner zaczyna poznawać kobiece "drugie ja" - to oparte na uległości oraz pozornej nieporadności. Z tym, że to "drugie ja" bardzo często nie ma już nic wspólnego z tą samą osobowością, która wcześniej go inspirowała i fascynowała.

Aby uratować taki związek, czy małżeństwo w którym pojawia się taki problem (który, jak się zdaje, występuje coraz powszechniej), warto jest go zrozumieć i na spokojnie porozmawiać z partnerem. Wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje oraz jak się z tym czujemy oraz wypracować pewne metody, dzięki którym będziemy mogły pogodzić obie te osobowości. Na pewno nie warto jest robić nic na siłę, a tylko pewnego rodzaju kompromisem starać się dojść do porozumienia. Jeżeli nasz partner oczekuje od nas tej niezależności, która spodobała mu się na początku naszej znajomości, warto jest wyznaczyć pewne dziedziny życia, które wciąż będą w pełni zależne tylko od nas, na zasadzie: "Ja decyduję o tym, jak dom wygląda, ty decydujesz, jak to zrobisz, a na jego wygląd pieniądze wykładamy po połowie". Trzeba też pamiętać o tym, że zawsze warto iść na kompromis dotyczący tego, jak mamy spędzać wolny czas, ale także zarezerwować każdego dnia trochę czasu tylko dla siebie - na spotkanie z przyjaciółmi, rodziną, czy może hobby.

Jednocześnie warto też dostrzec, że taka sytuacja nie tylko dotyka kobiet, ale dotyczy również mężczyzn - coraz częściej także mężczyźni zmieniają się w związku i przestają być tak samo atrakcyjnymi partnerami, jak było to na początku.